11 miesięcy później…

Heeej!

Ależ intensywny ten rok 2017! Uff! Czoło poci się samo.

Żartuję.

Wróciłam sobie do moich postanowień z końca ostatniego roku i zdałam sobie sprawę, że szlag bombki strzelił. Wspomnijmy moje słowa:

„Jeśli chodzi o moje plany na nadchodzący rok 2017, to bardzo chciałabym zrzucić jeszcze 5 kilogramów, wyrzeźbić i ujędrnić trochę ciało, wykorzystać praktyki na maxa i nauczyć się jak najwięcej, a także zdać egzaminy na licencję stanową, by móc uczyć. Jak będzie, czas pokaże, ale małymi krokami, cierpliwie i do przodu będę szła :-)” – 26/12/2017

[MINUTA CISZY]

Uczcijmy moją (nie)zawodną pamięć.

Przeanalizujmy to razem: Wy i ja.

„bardzo chciałabym zrzucić jeszcze 5 kilogramów”

Waga na dzień dzisiejszy wróciła w połowie – buahahaha. Niestety. Tak sie cieszyłam, że schudłam, że sobie za dużo pozwalałam i dzień po dniu, waga po części wróciła.

„wyrzeźbić i ujędrnić trochę ciało”

Nie stało się to. Może tylko delikatnie plecy mi się rozrosły, barki zaokrągliły i ręce nabrały mięśni. Jednakże jak stoję na luzie, to nic nie widać, wszystko jest przepięknie oblane tłuszczem, niczym sernik w polewie czekoladowej. Muszę się dobrze spompować na siłce, żeby coś tam wyszło. Ujędrnianie również mi nie wyszło, cellulit radośnie wita moje oczy.

„wykorzystać praktyki na maxa i nauczyć się jak najwięcej”

Praktyki wykorzystałam, na pewno wiele się nauczyłam, na pewno wiem już w jakiej grupie wiekowej chcę pracować w przyszłości. Bardzo zżyłam się z nauczycielami, z którymi współpracowałam oraz z uczniami klasy. Miałam swoje pięć minut, mogłam zrobić z dziećmi dowolny projekt i wcielić go w życie. Udało się, dzieci miały frajdę, a ja pedagogiczną satysfakcję i radosne serce :-)

„zdać egzaminy na licencję stanową”

Niestety to mi się nie udało, zawiniło moje podjęcie działań na czas, a później powody niezależne ode mnie. Na szczęście to postanowienie realizuję teraz i myślę, że jeśli wszystko pójdzie zgodnie z planem, to będę w czerwcu miała licencję, a to wiąże się ze zmianą pracy, lepszymi zarobkami i robieniem tego, na co bardzo czekam. Trzymajcie kciuki! :->

A jak u Was? Spełnione postanowienia noworoczne z zeszlego roku? :D

***

To co tam u mnie, że poraz kolejny nie udało się pisać regularnie?

Od ostatniego wpisu minął juz prawie rok. Podczas praktyk nie miałam głowy do pisania, a na pewno nie miałam weny. Przemyślenia, które mi się zdarzały, uciekały z pamięci skutecznie zanim zdążyłam ogarnąć się do komputera. Podejrzewam, że moje słabe zacięcie do pisania jest wynikiem tego, że jestem odzwyczajona od pisania regularnie. Być może nawet od tego, że nie jestem już tak kreatywna jak za czasów liceum, kiedy pisałam dość regularnie na starym blogu.

A może ja już z tego wyrosłam? A może powinnam bardziej określić tematykę bloga i skupić się na wąskim wachlarzu tematów, a nie tak próbować wszystkiego po trochu. Macie jakieś swoje inspiracje do pisania? Podzielcie się ze mną. Ładnie proszę. Pretty please.

Wracając do już prawie minionego roku 2017. Po zakończeniu szkoły nadeszły gorąco oczekiwane wakacje. Odwiedziła mnie mama, której nie widziałam 7 lat. Było to niesamowite spotkanie pełne emocji, radości szczęscia i spełniania planów. Zrobiłam ze swojej strony wszystko, co mogłam, żeby mama spędziła z nami wspaniale czas. Nie żałuję niczego i mam nadzieję, że mama też jest zadowolona :-)

Lato minęło niesamowicie szybko, wiadomo. Jak czas sie spędza cudownie, to niewiadomo kiedy i już mija, a jak coś złego się dzieje, to odczuwa się to jak wieczność. Odkryłam Amerykę, co ;-)

Jesień u nas pełną parą. Odczuwam to na głowie, bo nagle włosy zaczęły mi wypadać jak szalone… Lnieję jak kot. A to chyba na wiosnę tak powinno być, co?

Skupiam się teraz na licencji, to jest mój priorytet. Zaraz po tym jest (kolejny) powrót do zdrowego stylu życia. Przez cały rok byłam z dietą i siłownią w relacji „on and off”. Totalnie puściłam pas, kiedy mama zrobiła kilka domowych potraw. Jadłam z przyjemnością i bez wyrzutów sumienia wszystko, co mi podsuwała pod nos. Na samą myśl tęsknię za smakołykami!

[Cisza]

Nie wiem, który to już raz oderwałam się od tego wpisu. Spowodowało to rozproszenie moich myśli, więc, żeby zbędnie nie przedłużać, żegnam się z Wami. Postaram się pojawić niedługo. Mam parę przemyśleń związanych z pracą w przedszkolu i posiadaniem dzieci. Siedzi mi to już na karku od jakiegoś czasu. Muszę wreszcie przelać to tutaj.

 

Żegnajcie kochani i pozdrawiam Was serdecznie.

Nieregularna.

***

DODATEK: Polecam Wam do słuchania Brooklyn Duo, jest to małżeństwo grające znane popowe piosenki, ale w ich wersji instrumentalnej. Ona gra na pianinie, a on na wiolonczeli. Jestem zakochana w ich muzyce. Jest relaksująca i odprężająca. Uwielbiam instrumenty smyczkowe, ale to połączenie i jak oni cudownie grają te utwory… ja się rozpływam. Posłuchajcie sami.

  • Blonde Bangs

    No nareszcie się pojawiłaś :P. Z tą siłownią będziemy się regularnie motywować :P. Ja mm ambitny plan zahaczyć o kilka biegów na 10 km w 2018 roku, a w 2019 zapisać się na jakiś półmaraton :). Więc też będę potrzebować niezłego wsparcia z Twojej strony :).
    Mnie do działania zawsze motywuje stres. Jakkolwiek to brzmi. Mianowicie jak chcę się odstresować od tego co mnie otacza na co dzień (praca, problem) to zaczynam tworzyć :).

    • O kurcze, Monia :O ambitnie! brawo! :) oczywiscie, ze bedziemy sie wspierac, inaczej byc nie moze :D
      Co do stresu, to on mnie tylko motywowal, jak mialam jakas prace do napisania na studiach, a tak poza tym, to nie potrafie w stresie nad niczym myslec :( jedyne, do czego sie zmusze, to zeby na silowni pocwiczyc, wtedy odprezam mozg.

  • Madzia- moje postanowienia i plany też chuj strzelił. Ale wiesz co? Już niedługo 2018 więc jest dla nas nadzieja! :D A tak na serio- ważne , że jesteś zdrowa, że idziesz w kierunku realizacji planów, że mam była i że masz u boku fajnego faceta :).
    ps.Z jaką grupą wiekową chcesz pracować? Oraz mocno trzymam kciuki!
    pps. Też uwielbiam takie covery- cudne! <3

    • haha nie ma to jak pozytywne myslenie! 2018 juz za rogiem :D dziekuje kochana :*
      Chce pracowac z dzieciakami, ktore maja 4 lata. We wrzesniu 4, a pozniej do czerwca wszystkie maja 5. I jeszcze 3-latki lubie :) jak mowia i sa takie ciekawe, maja pomysly, swoje koncepcje na zycie ;D przyjemna praca :)

      • Jestem pełna podziwu dla Ciebie Madzia!! Dzieci to trudni ale też bardzo wdzięczni uczniowie :)