Blogmas #3: codzienność.

Poniedziałek, 12-5-16

Miałam plany pisać post w szkole, ale niestety zabrakło mi czasu. Miałam pierwsze zajęcia od 11 do 12:15, drugie od 12:25 do 2:05, trzecie 2:15 – 3:30, przerwa, którą spędziłam w bibliotece pracując nad jednym z projektów, czwarte zajęcia 6:30 – 8:40. Jak już wspominałam, mam dość intensywnie teraz, więc staram się każdą chwilę poświęcić na projekty. Z każdego przedmiotu jak nie egzamin domowy, to esej, to prezentacja w grupie, plan lekcji, no jak nigdy i wszystko na poniedziałek 12-stego i 19-stego. Dlatego w czasie przerwy między zajęciami skupiłam się na tym, co zaliczyłam dzisiaj (środa). Wróciłam do domu, poszliśmy na trening (nie mogłam odpuścić!) i po powrocie z siłowni padłam na twarz. Oczywiście na czyściocha po prysznicu :P

 

Wtorek, 12-6-16

Mikołajki! Nie obchodzę ich tutaj… Rafał i jego rodzinka też. Jakieś takie zapomniane polskie święto… Na pewno obchodzą je polskie rodziny, które mają dzieci, bo w weekend w sklepie często klienci szukali czegoś właśnie na Mikołajki. Pamiętam, jak w podstawówce mieliśmy pocztę mikołajkową i można było wysyłać sobie kartki i małe prezenty. Człowiek zawsze jak głupi czekał, czy coś dostanie od swojej platonicznej miłości, a nóż widelec, że coś zaiskrzyło ;) :P

Moje zamówienie z Zoeva miało dojść w poniedziałek, ale nikogo w domu nie było, więc informacja była taka, że będzie dostarczone we wtorek. Byłam w pracy od 8 do 4. Możecie, albo nie możecie, wyobrazić sobie, jak bardzo spieszyłam się do domu po wyjściu z metra :P Nawet sobie podbiegłam. Ale paczki nie było :<

Rafał wracał z pracy, zaszedł po zakupy i będąc już pod domem zauważył samochód z pocztą. Będąc na telefonie ze mną zapytał gościa, czy było coś dla nas. No podobno było… <Zaciskam zęby> DO RAFAŁA. Co za smutek <wzdycham głęboko>. Rafał mówi, że pan dał karteczkę do odebrania na drugi dzień. Już w głowie obmyślam, jak tu pocztę po drodze gdzieś zahaczyć, bo ona mi po drodze nijak jest :|

Rafał wchodzi na górę i o dziwo puka zamiast sobie otworzyć. Lecę do drzwi z językiem na brodzie, bo się właśnie przebierałam, więc i w locie koszulkę naciągałam na siebie. Otwieram. Wita mnie jakoś dziwnie, dwie wielkie torby wnosi, i czuję, że coś jest nie tak. Daje mi jedną „wypakuj jajka„. Acha :D JAJKA. TAAAA. Jajka z dodatkiem. ZOEVA :D Ileż to radości <3 aż pobiegłam do sypialni, żeby otworzyć pudełeczko. Takie to piękne <3 Ale pokażę Wam jutro, bo muszę zdjęcia zrobić, a dziś nie miałam dobrego światła :P

No to wrobił mnie :> kochany. Powinnam się tego spodziewać. Skoro już dochodzi do tego, że myślimy o tym samym, to powinnam się spodziewać, ale nie poznałam po głosie przez telefon, że kręci. Udało mi się :P

Przepełniona emocjami, zjadłam z nim kolację, położyłam się na krótką drzemkę i wieczór spędziłam nad pisaniem eseju, który dziś oddałam. Termin jest na poniedziałek, ale ja mam zbyt dużo rzeczy na poniedziałek, więc już chciałam mieć z głowy. Trening niestety odpuściliśmy, Rafał w zakwasach, a ja z nosem w książkach.

 

Środa, 12-7-16

Dzisiaj miałam na 11, ale wstałam o 7, żeby dokończyć mój esej. Szybkie śniadanko, kawka, prysznic i witamy od nowa pani, przyszła, pedagog. Oprócz pracy do napisania, w tym samym temacie miałam dziś prezentację grupową. Mieliśmy wybrać sobie kraj, udało się znaleźć ludzi do współpracy, i padło na Polskę. Z dumą założyłam koszulkę z orłem i wzięłam ze sobą flagę, dużą flagę, bo profesorka ocenia kreatywność, więc musiałam coś wymyślić. Czułam się liderem w tej grupie trzech osób, bo przecież, ehem, jestem z Polski. Mój temat to tradycje i obchody świąt państwowych i religijnych, kolejna osoba miała edukację i język, a następna wychowanie dzieci. Trzeba było powiedzieć jak to jest w Polsce i porównać do życia Polaków tutaj w Stanach. Oczywiście czułam się jak ryba w wodzie, więc wyszło… zajebiście :P

W domu byłam około 4:15. Zarejestrowałam się online na moje praktyki, które zaczynają się już w lutym! Standardowa drzemka :D coś do jedzenia i zaraz będę robić coś, co muszę dodać na mój przedmiot online, ale najpierw chciałam do Was napisać i nadrobić te kilka dni :) Około 9 wybieramy się na trening. Dziś barki i cardio :] 

Jutro mam wolne, a w planie wykonywanie kolejnych projektów. Jeszcze muszę pomyśleć od czego zacząć, żeby w niedzielę mieć mniej. Zamierzam też ogarnąć nieco mieszkanie, bo trochę zaniedbaliśmy :( nie ma czasu na sprzątanie :(

I z tej okazji, że jutro mam wolne, zamierzam dodać post! :) 

Zatem do jutra Misiaczki! <3

 

Dajcie znać, co u Was! Jak tam Mikołajki? :)

~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~

*Edit po treningu*

Rafał mówi, że jak dźwigam metal, to wyglądam tak:

Czy Wy też robicie dziwne miny przy ćwiczeniach, czy tylko ja jedna? LOL

  • Gosia

    Masz tych projektów od groma. Ale fajnie że wybrałaś Polskę – w końcu kto jak nie Ty :) No i fajnie że w jakiś sposób promujesz nasz kraj :)
    Dobrze że już niedługo święta – trochę sobie odpoczniesz :)
    Ps. Wysłałam zaproszenie jeszcze raz na tą pocztę, na którą zwykle do Ciebie pisałam :)

    • Nie moge doczekac sie 19-stego, to ostatni dzien <3 ahhh <3
      Dostalam zaporszenie! Dzieki :)

  • omg! ale masz zapierd..!! podziwiam ze wszystko to ogarniasz!!
    ps. A gdzie beda te praktyki? I masz jakiś Polaków na roku?

    Lofciam ten Twój dzienniczek <3

    • Aga! <3 ale dałaś mi teraz kopniaka motywaka :O myślałam, szczerze mówiąc, że ten mój "dzienniczek", to trochę nudna sprawa, ale widzę, że chyba jednak nie :) kochana jesteś :*
      Dzisiaj też napiszę, a co!

      Co do praktyk, to dowiem się wszystkiego we wtorek, mamy spotkanie organizacyjne, poznam moją profesorkę prowadzącą i dowiem się dokładnie, gdzie mnie umijescowili, w jakiej szkole (czy publiczna, czy prywatna, jaki wiek dzieci). Na pewno się tym podzielę! :)

      • nieee!! serio jest ciekawie!! a jeszcze ciekawszy byłby vlog- mówie totalnie SERIO :D

        to czekam na info o praktykach :)) :**

        • wstydzę się mówić do kamery póki co :P, ale może kiedyś :D

          • wydaje Ci się- to nie jest takie trudne, serio :D